Trasa z atestem PLZA – czy to ważne?

Witajcie, dziś trochę zmęczony po dyszce we Wrocławiu na biegu Bieg IT.

Z racji pobolewającego ścięgna achillesa, w tym roku chyba odpuszczam sobie długie biegi, żeby ustrzec się przed kontuzjami, więc jedynymi biegami publicznymi mogą się okazać dwie nieposiadające atestu PLZA trasy biegowe we Wrocławiu – Wrocław Business Run i Bieg IT właśnie.

Business run w tym roku przebiegał na trasie 3,9km. Sprawiło to, że nawet wiedząc, że wyniki przedstawione na mecie nie były poprawne (ani wg mojego zegarka, ani doświadczenia – przekłamanie było spore), nie miałem żadnych uwag. Pobiegłem jak najlepiej potrafiłem i cieszyłem się, że zabawa jest ok i wspieram szczytny cel.

Wracając do biegu IT – w zeszłym roku trasa mierzona GPS, wielu osobom wyszła na ok 9,7km, nikt nie osiągnął nawet blisko 10km. Jakież rozczarowanie, kiedy człowiek chciał odnieść swój wynik do czasu z przeszłości. W tym roku trasa została zmieniona i – wydaje się – wydłużona. Po raz kolejny na mecie mój zegarek świecił 9,74.

O ile business run przyświeca idea charytatywna, o tyle bieg IT jest najzwyklejszym biegiem „na dyszkę”, tyle że w środowisku IT.   Jaka jest różnica? Ano taka, że bieg na 10km dla wielu osób oznacza sprawdzenie swoich możliwości, jakąś okazję do weryfikacji swoich postępów i porównania wyniku z innymi, wcześniejszymi. Odczucia po przebiegnięciu takiej trasy są, lekko mówiąc, mieszane.

Przebiegając przez start odpalam zegarek, przekraczając metę go wyłączam. GPS może mieć przekłamanie, natomiast przekłamanie czasu nie powinno wystąpić. W moim wypadku czas mierzony przez organizatora wyniósł 00:51:01 (dla zakładanych 10 km), podczas gdy na moim zegarku było 00:51:13. Czyli różnica czasu – 12 sekund to niezbyt duży problem. Rozczarowanie pojawia się dopiero, gdy uświadamiasz sobie, że ten dłuższy czas dotyczy odcinka 9,74km – a ten krótszy 10km (jak twierdzą organizatorzy).

Różnica? Wg organizatora biegłem 5:06 min/km, wg moich obliczeń 5:16 min/km. Całkiem sporo. Przy półmaratonie to już 2,5 min. Dla kogoś, kto trenuje i chce uzyskiwać coraz lepsze czasy, jest to element mocno demotywacyjny, bo nie jest tak naprawdę w stanie uznać takiego wyniku za wiarygodny.

Atest PLZA

Trasa z atestem PLZA jest mierzona dość staroświeckimi, mechanicznymi technikami…

Przyświeca jej za to jeden bardzo szczytny cel: w najkrótszym możliwym przebiegu ma mieć tyle, ile zakłada dystans, na którym toczy się bieg. Atest pozostaje ważny 5 lat, o ile trasa nie zmieni biegu, oraz na jej trasie nie zostaną przeprowadzone żadne roboty drogowe. Daje to człowiekowi trochę spokoju, że ta trasa faktycznie „dyszką” lub „półmaratonem” jest. Nie jakimś losowo wybranym kawałkiem szutru, którego nikt nie potrafi zweryfikować.

Morał

Jeśli zależy Wam na porównywaniu wyników i weryfikacji postępów, to wybierajcie trasy z atestem. Jeśli kompletnie Was to nie interesuje – nie ma problemu i trasa bez atestu powinna Wam wystarczyć. To, czy trasa atest posiada, czy nie, powinno być w regulaminie. Dla mnie taki bieg, do którego się przygotowujesz i wkładasz moc, a po którym nie jesteś pewien wyników, jest stratą czasu. Chyba, że cel jest wyższy (jak w business run) i czas poświęcony jest na realizację tego celu.

A co Wy o tym myślicie? Dajcie znać w komentarzach!

Pozdro, Kuba.

Jakie buty do biegania? Pronacja, Supinacja, czy Neutral?

Czy inwestować w buty do biegania?

Zapewne większość z nas miała w swoim życiu sytuację, gdy jest się 100% przekonanym, że to, co teraz nas rozpala, zawsze już będzie dla nas najważniejsze. Bo … czemu nie? Bieganie, chodzenie po górach, tenis, … wpisz tu swoją zajawkę, żeby się zgadzało. Po czym, po kilku miesiącach (w najlepszym wypadku) zapał opada i wszystko wraca do normy, albo znajdujemy nową pasję, która teraz będzie „tą jedyną”.

Znam kilka jednostek, u których taki zapał może wygasać już po kilku dniach, ale mimo to, nie przeszkadza im to obkupić się najlepszymi gadżetami na rynku. Pewnie niejednokrotnie takich mijacie na treningach. Zegarek, czołówka, buty z najwyższej półki, leginsy asiscs kurtka nike, wszystko musi być, bo jak biegać, to tylko profesjonalnie! No i opaska ze smartfonem, obowiązkowo.

Z drugiej strony, czasami warto docenić technologiczne zdobycze ludzkości i dać swoim zmęczonym stawom trochę odpocząć…

Buty z LIDLa?

Ja zaczynałem dokładnie w taki sposób – od butów z LIDLa. Nie mam żadnego linka, modelu, czy konkretnej promocji, z której skorzystałem. Jak dla mnie mógłby to być model o nazwie „But z LIDLa do biegania”. Uznałem, że najpierw pobiegam w butach biegowych, ale z półki niższej, żeby ocenić, czy bieganie mnie porwie, czy nie. Drugie już miały być fajne, jeśli w ogóle będą.

Zaczynając przygodę z bieganiem, ważyłem ~120 kg. Jak być może wiecie, buty biegowe dla ludzi z dużą wagą, potrafią (wg powszechnej opinii marketingowców firm produkujących/sprzedających takie buty) „zdziałać cuda”. Inaczej mówiąc – przez odpowiednie dopasowanie buta do stopy (o czym później), oraz odpowiednią amortyzację, zmniejszają obciążenia, z jakimi muszą się zmagać nasze stawy. Można by powiedzieć, że zaniedbałem swoje stawy i popełniłem karygodny błąd, nie inwestując w buty za 700 zł od razu. Ale tak zrobiłem i nie zmieniłbym tej decyzji, bo jak się okazuje, nie zawsze droższy but musi być lepszy, w każdej sytuacji.

Buty z wyższej półki

Po tym jak pobiegałem sobie solidnie w butach z półki niższej, a w obawach przed uszkodzeniem stawów, postanowiłem pójść za namową „internetów” i zakupić sobie porządne buciszcze. Upatrzyłem sobie nawet super markę, którą ludzie polecają – asics.

Ponieważ buty asicsa są cholernie drogie, po krótkich poszukiwaniach znalazłem we Wrocławskim Futura Park, w FACTORY Outlet, sklep asicsa. Outlet jak outlet. Nowe buty, modele być może mniej nowe, czasami problem z rozmiarem. Wsiadłem w auto i pojechałem kupić swoje wymarzone buty.

Na miejscu przywitał mnie Pan Ekspert. Pan Ekspert uznał, że muszą mi zbadać stopę. Bo to bardzo ważne, czy nie pronuję! Uwierzyłem mu, zresztą już wcześniej o tym przeczytałem, więc nie byłem zaskoczony, że to powie.

O co chodzi z tym pronowaniem? Otóż w dużym skrócie, w zależności od tego jak przetaczamy stopę po podłożu (lądując na pięcie), mówi się o trzech typach stopy:

  • Pronująca (Nadpronująca)– cytując wikipedię:
    Pronacja (łac. pronatio) inaczej nawracanie, rotacja wewnętrzna − obrót dystalnej części kończyny do wewnątrz w stosunku do jej długiej osi, tj. od równoległego do skrętoległego położenia kości promieniowej i łokciowej względem siebie.

    Żarty na bok 🙂 W skrócie chodzi o to, że podczas przetaczania stopy, kierujemy ją ‚do środka’, tudzież ‚do wewnątrz’. Jakbyście spojrzeli na stopę z tyłu podczas styku z podłożem, zobaczylibyście kostkę schodzącą do środka. Taka wada sprawia, że możemy sobie zrobić bubu – czasami nawet poważne, ponieważ obciąża to staw w nieproporcjonalny sposób. Najbardziej narażone są oczywiście osoby o dużej wadze, bo przeciążenia są dużo większe.
  • Neutralna – jak nazwa wskazuje, podczas przetaczania stopy, nie ucieka nam ona w żadną stronę. Spada i dociska neutralnie, czyli na środku. Czyli bez wady. Tak chcecie, żeby było w waszym wypadku 🙂
  • Supinująca – jak można się domyśleć, stopa ucieka ‚na zewnątrz’, czyli to jest jakby przeciwieństwo pronacji.

Pan Ekspert uznał, że pronuję. Po czym wielkomyślnie dobrał mi do wagi buty: Asics Gel-Kayano 21. Amen.

Przebiegłem w tych butach około 1000 km, w tym 2 półmaratony. Byłem zadowolony, biegało mi się fajnie.

Kontuzja

Około 3 tygodnie po półmaratonie wyszedłem pobiegać, po okresie choroby, która dopadła mnie zaraz po zawodach. Końcówka listopada 2015. Krótko, delikatnie, raptem 5km. Wszystko było ok podczas biegu i zaraz po nim. Następnego ranka poczułem dziwny ucisk z tyłu prawego kolana. Po serii wizyt u lekarza, zastrzyków w kolano, leków i straszenia operacjami, wróciłem na ścieżki w okolicach czerwca, następnego roku.

Diagnoza była taka, że zmiany były spowodowane przeciążeniem kolana, chociaż tylko jednostronnym. To dało mi do myślenia podczas doboru nowych butów, po powrocie po kontuzji.

Nowy sezon – nowe buty

Nowy sezon zacząłem od szukania sobie butów. Wybrałem się do ww. outletu, gdzie oczywiście diagnoza była taka sama jak poprzednio: nadpronator i Asics Gel-Kayano. Nie kupiłem ich jednak.

W tym samym centrum (Factory) otworzono też sklep New Balance. Udałem się tam szybko. Wychudzony Pan Ekspert 2, który ponoć gdzieś coś biegał wyczynowo ale wyeliminowała go kontuzja, posłuchał mnie i powiedział coś w stylu „Faktycznie, Panu to nawet na stojąco kolana schodzą do środka”. Zaproponował mi następnie buty dla pronatorów z New Balance. Nie mogą się przecież mylić w obu miejscach. Do tego buty sporo tańsze niż te z Asicsa.

Weryfikacja 

Po 4 treningach uznałem, że coś musi być nie tak, bo odczuwam dyskomfort po biegu. Postanowiłem, że wolę poświęcić parę dni na badania niż kolejne pół roku ledwie się poruszając.

Poszedłem najpierw do Sklepu Biegacza we Wrocławiu, gdzie mnie przebadali w podobny sposób, jak w asicsie, jednak doszedł dość szczegółowy wywiad i przyglądanie się temu jak przewija się moja noga podczas biegu w butach. Tu po raz pierwszy usłyszałem, że mam nogę NEUTRALNĄ. Ale czy na pewno?

Bogatszy o doświadczenia, postanowiłem pójść gdzie indziej i potwierdzić. Znalazłem kolejny sklep: Runnersclub, gdzie oprócz organoleptycznych prób zanalizowania mojej stropy, była też analiza komputerowa (darmowa, jeśli kupi się tam buty, 25 zł w przeciwnym wypadku).

Wszystkie testy i próby wskazały na NEUTRALNY typ stopy! Szok!

Czyli nie pronator… czyli nie kayano, czyli tysiąc kilometrów w złych butach… Ciekawe, czy kontuzja z tego powodu, czy po prostu się złożyło z czymś innym.

Co jeśli nie potrafisz ustalić typu stopy?

Jeśli brak Ci pewności, jakie buty wybrać. Nie jesteś w stanie ustalić, czy pronujesz, czy nie: wybieraj zawsze buty neutralne.

Bardzo wiele osób (niekoniecznie biegających) ma problemy z pronacją, ale mało kto chodzi w butach stabilizujących. My, biegacze, przemierzamy natomiast kilometrowe trasy w butach i musimy dbać o to, czy robimy sobie krzywdę, czy nie.

Jeśli pronujesz, a będziesz biegać w butach neutralnych, to nie będzie to idealne rozwiązanie, ale trzeba się zastanowić, co jeśli stopa jest neutralna, a Ty kupisz buty dla pronatorów.
Otóż będzie dużo gorzej, ponieważ Twoje stawy będą musiały sobie radzić z nienaturalnym wypychaniem stawów do zewnątrz. W ten sposób, przebiegając 1000 km, możesz zrobić sobie kuku.

Tak właśnie, moim zdaniem, postąpiłem ja. Łatwo dałem się wprowadzić w błąd ‚Panom Ekspertom’, choć mogłem się bardziej postarać. Nauczyłem się na tym błędzie i mam nadzieję, może ktoś się nauczy zanim ten błąd popełni, czytając ten wpis.

 

Biegać, czy nie biegać? Duża waga a bieganie.

To chyba nie dla mnie

Masz nadwagę? Ważysz 100, 120kg, a może więcej?  A może po prostu zastanawiasz się, czy te całe bieganie, co wszyscy naokoło Ciebie uprawiają, jest też dla Ciebie?

Jest miliony blogów, mówią w TV, na Facebooku, na YouTube, wszyscy mówią, że… zależy. 

A ja Ci powiem, że poza naprawdę skrajnymi wypadkami, gdzie istnieją poważne przeciwwskazania na tle zdrowotnym, nie ma naprawdę nic ‚na nie’.

Bieganie jest niesamowite, sprawia, że w życiu po prostu Ci się więcej chce. Poprawia się zdrowie, czego powodem w dużej mierze jest też to, że waga spada regularnie. Poprawia się samopoczucie, poczucie wartości, poprawia się sposób, w jaki patrzysz na świat.

Ostatecznie, wydłuża się życie, poprzez zmiany w stylu życia. Aktywność, zdrowsza dieta, inne nawyki i plan dnia, wszystko to naprawdę niesamowicie podkręca nasze rokowania na długie życie.

Gdzie się to zaczyna?

No więc, u różnych ludzi, w różnych momentach.

Czasami siedząc przed TV, czasami wracając z pracy, gdy przygniata Cię ilość tematów, a jedyne o czym myślisz to zjeść i.. odpocząć. Czasami podczas wiązania butów, gdy ciężej złapać oddech, albo w sklepie, gdy ciężko się zmieścić w kolejny rozmiar spodni. Czujesz, że po prostu jest źle i musisz to w końcu zmienić.

Z mojego doświadczenia, po rozmowach z ludźmi, mogę powiedzieć, że większość ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że żyje źle. Każdy z nich mógłby z dość dużą dokładnością wymienić swoje złe nawyki. Natomiast coś sprawia, że tego jednak nie robią. Nie walczą z tym. Akceptują to.

Dlaczego się na to godzimy?

Tu znowu cała litania powodów.

Bo dzieci zajmują nam cały dzień. Bo w pracy ciężko. Bo nie mam predyspozycji, bo nie mam stroju, bo ludzie się będą śmiali, bo… to nie dla mnie :). Ostatecznie, bo… nie chce mi się.

Początek mojej przygody z bieganiem

Kiedy zaczynałem biegać, około 2 lata temu, też mi się nie chciało. Zapracowany tatuś, wiecznie narzekający na brak czasu.

Przecież po pracy, to tylko spacer z dziećmi, wykąpać, położyć spać i nie ma już dnia. Rano do pracy, trzeba spać. Nawet nie ma czasu dobrze ogarnąć w mieszkaniu! Gdzie tu myśleć o aktywności…

Z drugiej strony, oczywiście bardzo chętnie relax przy piwku czy zarwana noc przy komputerze. Na to zawsze znajdzie się czas. Może pizza wieczorkiem? Nie ma problemu, ta najbardziej wypasiona na pewno będzie najlepsza. Oczywiście przełożenie na wagę rozumie się samo przez się. 120 kg „i rośnie”.

Twoja historia

Zapewne jeden z ‚powodów’ wymienionych wyżej pasuje także do Twojej sytuacji, być może masz swoje, niesłychanie ważne powody, żeby nie chciało Ci się za siebie zabrać i ruszyć 4 literek. Być może nawet, tak samo jak ja, wiesz, że robisz źle. Skoro tu trafiłeś, to być może coś Cię już nęka, żeby ten stan rzeczy zmienić, ale brakuje Ci jeszcze czegoś.

Odrobiny motywacji, żeby zmienić ten stan rzeczy i po prostu się podnieść z kanapy/fotela/krzesełka.

Motywacja

(Nad) Waga

Jeśli czujesz się ciągle zmęczony, nie masz siły, ani ochoty na nic, to mogę Ci powiedzieć z czym to może być związane.

Na moim przykładzie, gdy zaczynałem, dobiłem do  120 kg wagi. Przy 188 cm wzrostu, prawidłową wagę miałbym w zakresie 65 – 88 kg. Oczywiście jest to kalkulacja oparta na BMI, co nie uwzględnia wielu czynników, natomiast załóżmy nawet górną granicę tego przedziału jako prawidłową. Ba, niech to nawet będzie 90 kg dla ułatwienia obliczeń.

30 kg nadwagi? Czy ktoś potrafi to sobie zwizualizować? Być może ciężko, to spróbujmy jakoś to przybliżyć.

Moje dwie córeczki, w wieku ~4 i 1,5 roku, razem ważą około 28 kg, więc podobnie wagowo. Czasami wskoczą na mnie i noszę je na rękach. Powiem Wam jedno – po kilku minutach, bolą mnie plecy, zaczynam ciężko oddychać i jedyne na co mam ochotę, to … usiąść. Brzmi znajomo?

Co powiecie na noszenie tych dwóch szkrabów, codziennie, godzina w godzinę, po schodach, do sklepu, do pracy? Pewnie sobie nie wyobrażacie. Ja też niespecjalnie. A swoją nadwagę tak właśnie nosicie.

Nie ma tu żadnych czarów, ani oszustwa, naprawdę nosicie zbędny balast na plecach, brzuchu, nogach, rękach, non stop … 24/7.

Zdrowie

Teraz pytanie retoryczne: czy poprzedni punkt może mieć przełożenie na aspekty zdrowotne?

Otóż zaskoczę Was 🙂 Tak, ma. Olbrzymie znaczenie dla zdrowie ma to, czy dźwigacie te nadmiarowe kilogramy, czy nie.

Jednym z oczywistych problemów takiej nadwagi są problemy związane z krążeniem i serduchem. Wysoki poziom złego cholesterolu, otłuszczenie wątroby i zakłócenia pracy przewodu pokarmowego powodują cały szereg innych konsekwencji zdrowotnych, z którymi Twój biedny organizm się musi zmagać. Wiem, że ‚ryzyko zawału’ to coś, co nie dokucza codziennie i w związku z tym jest ignorowane. A co z problemami z oddychaniem? Przecież każda osoba z dużą nadwagą je ma.

Dodam jeszcze, że nie tylko mięśnie i serce męczy się noszeniem Twoich kilogramów. Stawy również to odczuwają. Większość problemow związanych z degeneracją stawów, które spotykają ludzi starszych (i to niekoniecznie bardzo starych, a już 30-40 latków), są spowodowane nadwagą, która bezpośrednio uderza w obciążone stawy. Niestety wiele z tych uszkodzeń wymaga operacji i nie ma możliwości ich wyleczyć metodą bezinwazyjną.

Daj sobie odpocząć, zacznij z tym walczyć! Będzie Pan(i) zadowolony(a)!

Satysfakcja

Naprawdę, ciężko jest opisać satysfakcję po wbiegnięciu na metę zawodów o czasie, który sobie zaplanowałeś/aś. Ciężki trening, dieta, długie przygotowanie i na koniec sukces.

Sportowa satysfakcja jest niesamowitym motywatorem i jeśli nie dostajesz jeszcze bodźców tego typu, to polecam bieganie, w otwartych biegach może startować każdy. Każdy może mieć swoje cele i je realizować wg potrzeb. Satysfakcja jest zawsze tak samo fajna, na każdym poziomie. Naprawdę polecam.

Warto też wspomnieć, ponieważ jako Polacy jesteśmy dumnym narodem, że ludzie doceniają Cię, jeśli wiedzą, że dbasz o siebie. Jeśli ambitnie i konsekwentnie realizujesz swoje cele, to będziesz zdobywać uznanie w oczach innych. Ma to znaczenie  w relacjach ze znajomymi, z lubą(ym), czy nawet w pracy.

Zarejestruj się na jakimś forum biegowym, opisz swój przypadek, stań się członkiem społeczności biegowej, poczuj się biegaczem, bądź nim!

Jak zacząć

W moim wypadku, zaczynałem od biegania, żeby szybciej schudnąć. Szybko się to zmieniło w chudnięcie, żeby szybciej biegać. Bieganie wciąga, niesamowicie motywuje, ciągłe zwiększanie swoich możliwości i poprawianie wyników działa jak  narkotyk. 

Tak naprawdę, żeby zacząć, trzeba… wyjść z domu. Nic więcej.

Dieta

Nie, nie będzie tu rozpiski diety, z podziałem na kalorie i godziny posiłków. Na to pewnie przyjdzie czas, sam z tym zawsze miałem problemy. Jest natomiast jedna bardzo dobra rada na początek przygody z bieganiem.

Chcesz zredukować wagę, żeby pozbyć się problemów, o których pisałem wyżej. Zacznij od kilku prostych rad:

  • dość słodyczy
  • dość piwa
  • dość fast foodów

Jeśli odstawienie tego typu używek to dla Ciebie duże wyzwanie, podejdź do tego stopniowo:

  • zanotuj wszystkie użycia powyższych, przez tydzień
  • w kolejnych tygodniach, postaraj się redukować ich ilość
  • niech ta praca będzie systematyczna

Musisz wiedzieć, że jeśli zmierzysz  wszystko i świadomie podjętymi akcjami będziesz miał widoczne efekty w postaci mniejszego spożycia używek, to zmotywuje Cię to bardzo mocno, żeby pójść o krok dalej.

Dodam, że z dużym prawdopodobieństwem, po odstawieniu powyższych, Twoja dieta już naprawdę nie będzie aż tak zła. Oczywiście z czasem trzeba będzie nad nią jeszcze popracować, ale na początek, jest to już bardzo duży krok naprzód!

Bieganie

Jeśli chodzi o bieganie, to podobnie jak z dietą, postawiłbym na pomiary i świadome zwiększanie obciążeń i objętości. W zależności od tego jak bardzo odstawiłeś aktywność fizyczną ‚na bok’, w Twoim bieganiu będzie więcej chodzenia, niż biegania.

Tu ważna uwaga: nie wstydź się marszu na treningu. Musisz wiedzieć, że podczas marszu prawdopodobnie będziesz lepiej spalał tkankę tłuszczową, niż podczas biegania. Twoje tętno, przy sporej nadwadze, będzie wystarczająco wysokie już podczas marszu.

Ustal sobie jakiś cel czasowy, np. pół godziny treningu. Spróbuj te pół godziny przemaszerować. Jeśli nie sprawi Ci to problemu, postaraj się w następnym kroku, co 5 minut marszu, zastąpić kolejne 5 minut marszu biegiem (trucht, bez żadnych sprintów).

Systematycznie zwiększaj z każdym tygodniem stosunek długości biegu, do długości marszu.

Wplatanie marszu w bieg nie musi się skończyć w momencie, kiedy będziesz już w stanie te pół godziny przebiec, choć jest to na pewno fajnie ustawiony cel, do którego łatwo dążyć. Jest taki pan, nazywa się Jeff Galloway, który promuje swoją technikę, która właśnie miesza marsz  z biegiem. Jest autorem książek, jest też o tym sporo artykułów w sieci, jak np >tu<. Z jego pomocą, wplatając marsz w bieg podczas zawodów, jeden z zawodników odnotował rekordowe 2 godziny i 28 minut podczas maratonu. To nie żart, to fakty.

Biegaj po możliwie miękkim podłożu. Jeśli nie masz koło domu boiska szkolnego, lasu, ścieżki, to wybieraj asfalt ponad beton. Staraj się jednak znaleźć miękkie podłoże, przynajmniej do czasu, gdy nie dobierzesz sobie butów z dobrą amortyzacją.

Biegaj 2-3 razy w tygodniu,  nie więcej. Nie ma takiej potrzeby,  a będziesz potrzebował czasu na przyzwyczajenie swojego ciała do regularnego wysiłku. Brak odpowiedniej regeneracji przyniesie więcej szkody niż pożytku. 

Rozgrzewka

Rozgrzewka jest jednym z najważniejszych elementów treningu biegowego, który jest jednocześnie najczęściej pomijanym elementem. Nie popełniaj tego błędu, naprawdę nie warto. Nie zaoszczędzisz czasu, a przepłacisz to zdrowiem.

Jeśli Twoim celem jest zgubienie wagi, to pamiętaj, że podczas rozgrzewki, Twój organizm również pracuje i to zapewne na całkiem niezłym poziomie. Pewnie jeszcze tętna sobie nie zmierzysz, ale jeśli wagowo trafiasz w te rejestry, czyli masz nadwagę, zapewne rozgrzewka nie spowoduje, że spalisz mniej kalorii.

Jeśli pominiesz rozgrzewkę, Twoje mięśnie będą nieprzygotowane na to, żeby ten ogromny ciężar, który muszą przenosić, nagle zaczął je bombardować podczas biegu. Nie chcę straszyć na początku, ale naprawdę może skończyć się to tragicznie. Poświęć do 10 min na rozgrzewkę i odpuść sobie to ryzyko.

Rozciąganie

Z rozciąganiem jest podobnie jak z rozgrzewką, bardzo ważne i bardzo często pomijane. Po biegu, Twoje mięśnie są spięte, zmęczone, rozciąganie pozwoli im się rozluźnić, co znacząco wpłynie na zmniejszenie ryzyka kontuzji, oraz dużo szybszą regenerację. Jest mnóstwo artykułów i filmików na YouTube jak to robić. Naprawdę nie ma tu żadnych czarów. Dołóż 5 min rozciągania po treningu, nie sprawi to, że cały Twój czas w ciągu dnia przepadnie, a korzyści będą naprawdę daleko idące.

Regeneracja

Daj sobie odpocząć. Śpij przynajmniej 7 godzin dziennie, to jest Ci po prostu potrzebne. Nie ma wymówek. Cokolwiek robisz dzień przed treningiem, na pewno może poczekać. Wyśpij się porządnie, będziesz miał więcej siły i chęci, by szlifować formę.

Lektura

Czytaj. Czytaj dużo, czytaj często, bądź świadomym biegaczem. Wszystko na początku wydaje się trudne i skomplikowane, ale im więcej się o bieganiu dowiesz, tym łatwiej Ci będzie świadomie kierować swoim treningiem. Jest mnóstwo sprawdzonych przepisów na sukces w sieci, mnóstwo książek, korzystaj z tego pełnymi garściami. Jako bonus otrzymasz niezliczone pokłady motywacji, od ludzi, których bieganie już całkiem pochłonęło.

Ubiór/gadżety

Pierwsze kilkaset kilometrów przebiegłem w butach do biegania… z LIDLa. Naprawdę nie stresuj się tymi wszystkimi nowinkami, strojami, reklamami i poradami. Przyjdzie na to czas. Najpierw zacznij biegać, powiedzmy 2-3 miesiące, żebyś wiedział, że zasłużyłeś sobie na taki bonus jak np. nowe spodenki, koszulka, buty.

Podsumowanie

Złe duchy zawsze są w pełnej gotowości, by Ci przeszkodzić w treningu. Nie daj się.

Każdy może biegać, o ile nie ma przeciwwskazań lekarskich. Zrób proste badania, morfologia, EKG, Cholesterol, jeśli lekarz nie powie, że nie wolno (a to naprawdę dzieje rzadko) to nic nie powinno Cię już martwić. Na badania wydolnościowe jeszcze przyjdzie czas, gdy zaczniesz naprawdę wkręcać się na obroty.

Powodów do rozpoczęcia treningu opisałem wiele. Niesamowita satysfakcja z osiąganych wyników będzie na pewno jednym z głównych motywacji. Sprawdź to.

Jeśli masz wątpliwości, pytaj w komentarzach. Napisz o swoich wynikach, jestem ciekawy jak Ci pójdzie!

Witajcie

Motywacja

Kiedy rok temu zakładałem swojego bloga technologicznego, sam nie do końca wierzyłem, że uda mi się go utrzymać i prowadzić w miarę regularnie. Skąd wziąć tematy na te wszystkie posty, jak znaleźć czas na napisanie ich i skąd w ogóle wziąć czytelników? Od dawna chciałem zacząć pisać bloga, ale pierwszy krok zawsze budzi jakieś demony, które sieją zamęt i niepewność.

Dziś wiem, że użytkownicy sami się znajdą, na pisanie nie schodzi aż tyle czasu, a tematy… cóż, życie ich dostarcza. Jak to w życiu, oczywiście i w tym wypadku zdarzają się okresy, gdzie jedna aktywność przygasa i jej miejsce wypełnia inna.

W zeszłym roku, po I RST Półmaratonie Świdnickim, złapała mnie choroba i odpocząłem 2-3 tygodnie zanim ruszyłem pobiegać. Krótkie rozruszanie, w zasadzie to 2, po czym nastąpił długi okres bez biegania, spowodowany kontuzją kolana. Dla każdego biegoholika to oczywisty dramat, więc musiałem czymś tę pustkę wypełnić. Wtedy na ratunek przyszedł konkurs ‚Daj Się Poznać’ i jakoś udało mi się przeczekać ten ciężki okres.

Dziś, gdy już ponad 2 miesiące próbuję wrócić do biegania po kontuzji, znów zaczynam się angażować w to coraz bardziej, nawet zaplanowałem start ‚na dyszkę’ w biegu IT. To sprawia, że zaczęło mi brakować tematów na blogu technologicznym 🙂 Pomyślałem, że właśnie tak już w życiu bywa, więc zamiast na siłę szukać tematów na bloga technologicznego, po prostu zacznę też pisać o bieganiu. W końcu aktualnie w to się najbardziej angażuję, więc naturalnie i liczba tematów będzie tu znacznie większa.

Mam nadzieję, że i tu znajdę czytelników i być może moje wpisy przyniosą komuś tyle korzyści, co mi wiele wpisów na blogach biegowych, których czytam całą masę.

Zapraszam do lektury.